Losowe wpisy
Wigilia do 5 osób to na razie przepis martwy, który wejdzie w życie wówczas, gdy sytuacja epidemiczna w kraju nie poprawi się w najbliższych tygodniach. Jeśli jednak rząd zdecyduje, że koniecznym jest egzekwowanie planu ograniczeń przy wigilijnym stole, wtedy wystarczy "życzliwy donos" sąsiadów i do drzwi zapukają funkcjonariusze.
Z informacji, do których dotarł portal money.pl, wynika, że limit osób, które mogą wziąć udział we wspólnym świętowaniu wigilii to na razie "zalecenie", którego rząd nie będzie egzekwował poprzez kontrole mieszkań ani masowe wystawianie kar administracyjnych przez sanepid.
Inaczej będzie wyglądać podejście rządu do masowych imprez wigilijnych, w których bierze udział kilkanaście-kilkadziesiąt osób. Wówczas służby sanitarne mają nie rezygnować z nałożenia wysokich kar administracyjnych, które można wystawić na podstawie odrębnych przepisów ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Kara może wynieść od 5 do 30 tys. zł.

"Kolegium Klubu KO zaakceptowało ideę projektu, więc pracujemy. Ponad wszelkimi podziałami chcemy chronić dzieci przed algorytmami i uzależnieniem, które jest groźne dla psychiki i osłabia wyniki edukacyjne" - napisał Giertych, zachęcając wszystkie kluby poselskie do wsparcia tej inicjatywy.
Projekt ma być gotowy do końca lutego i trafić do Sejmu jako inicjatywa poselska. Zwolennicy zmian wskazują, że podobne rozwiązania funkcjonują już w Australii, gdzie dzieci poniżej 16. roku życia nie mogą korzystać z mediów społecznościowych.
