Losowe wpisy

W momencie, w którym łagodne używanie kokainy zostało przedstawione w pozytywnym świetle, Amerykanie zażądali, aby raport ten nigdy nie został opublikowany. Zagrożono również wycofaniem amerykańskich funduszy na wszystkie projekty badawcze.
Organizacja „odcięła się od badania” i anulowała publikację. Według WHO ten dokument nie istnieje (chociaż można przeczytać jego kopię na na www.tdpf.org.uk/WHOleaked.pdf).

Żona Jimmy'ego Gladys została poproszona o potwierdzenie identyfikacji. Następnie policja pobrała odciski palców i już na 100% była pewna, że ofiarą jest Smith.
Na początku lat 30. Smith pracował jako budowniczy, zwłaszcza przy nieruchomościach budowanych dla Reginalda Holmesa. Holmes był dobrze znaną postacią w Sydney, był potomkiem odnoszącej sukcesy rodziny, która budowała łodzie. Angażował się również w przestępcze przedsięwzięcia, wykorzystywał swoje łodzie do przemytu kokainy, papierosów i alkoholu. Od czasu do czasu przeprowadzał oszustwa ubezpieczeniowe, paląc lub zatapiając swoje łodzie. Smith był wspólnikiem Holmesa w tych oszustwach.
W połowie lat trzydziestych Australia zaczęła odczuwać Wielki Kryzys. Jimmy, przywiązany do pieniędzy i w złych stosunkach ze swoim byłym wspólnikiem biznesowym, zagroził Holmesowi szantażem.
Ostatni raz Jimmy'ego widziano żywego 7 kwietnia 1935 roku w hotelu Cecil w Cronulla, gdzie został zauważony, pijąc i grając w karty z facetem o imieniu Patrick Brady.
Zeznania taksówkarza. Mężczyzna powiedział policji, że zawiózł Brady'ego z Tallombi Street na ulicę, na której mieszkał Holmes. Kierowca poinformował również, że Brady był wyraźnie zdenerwowany i ukrywał coś pod kurtką.
Jak się okazało, Brady szantażował ich wspólnego znajomego - Homlesa. Brady zabrał rękę Smitha z charakterystycznym tatuażem do domu Holmesa. Zagroził, że jeśli Holmes nie zapłaci mu 500 funtów, skończy w ten sam sposób. Holmes zapłacił pieniądze, po czym Brady przywiązał ciężarek do ręki i wrzucił ją do zatoki. Spekuluje się, że rekin natknął się na kończynę i połknął ją w całości.

Zapytali więc ponad 1 000 osób – mieszkańców Wielkiej Brytanii i jednocześnie użytkowników strony – o to, ile wynosi „idealna liczba” partnerów seksualnych. Odpowiedzią która padała najczęściej, było „gdzieś między 8 a 12”.
Złotym środkiem jest tu więc 10. Tak stwierdziło 38% badanych mężczyzn oraz 37% badanych kobiet. 10 partnerów seksualnych to na tyle dużo, aby nabrać niezbędnego doświadczenia, ale jednocześnie nie za dużo.
Zapytano również o to, jak wielu partnerów seksualnych miały w życiu osoby biorące udział w badaniu. W przypadku kobiet liczby te wynosiły znacznie więcej niż u mężczyzn. Średnią dla ogółu było jednak właśnie 10. Jakiekolwiek liczby wynoszące już powyżej 20 były odbierane źle. Tylko 3% kobiet i 4% mężczyzn udzieliło podobnej odpowiedzi.
W ankiecie zapytano również o to, czy osoby badane chciałyby dowiedzieć się, jak wielu partnerów seksualnych miała w życiu ich druga połówka. 35% kobiet odpowiedziało, że owszem, chciałyby posiąść tę wiedzę. W podobny sposób myślało 30% mężczyzn biorących udział w ankiecie.
