Z informacji, do których dotarła "Gazeta Krakowska", wynika, że to małżeństwo mieszkańców Podhala. Wybrali się na przejażdżkę. W pewnym momencie 60-latek zaparkował auto przy placu manewrowym służącym do nauki jazdy.
Z ustaleń wynika, że tam zaczął dusić swoją żonę, która siedziała obok. Chciał jej też wlać do gardła jakąś nieznaną substancję.
Gdy kobieta była już mocno poturbowana, agresor nagle osłabł, dostał ataku serca i zmarł. Prokurator potwierdza, że zgon nastąpił z przyczyn naturalnych. Wtedy ofiara wyczołgała się z samochodu. Kobieta w poważnym stanie trafiła do szpitala.

Zobacz również
W listopadzie warto częściej spoglądać w niebo! Czekają nas jasne Taurydy, maksimum Leonidów, spotkanie Marsa z Jowiszem i superpełnia Księżyca. Zapiszcie daty z karuzeli - pozostaje trzymać kciuki za bezchmurne noce!
