Niesamowita historia Bonnie – cielęcia, które uciekło przed rzeźnią.
Gdy Bonnie miała cztery miesiące, zmarł rolnik, który ją wychował, a stado przeznaczono na sprzedaż do uboju. W chwili załadunku zwierząt na ciężarówkę cielę wyrwało się i uciekło do lasu. Wbrew przewidywaniom nie tylko przetrwało, ale dołączyło do stada dzikich jeleni, z którymi przez osiem miesięcy żyło na wolności.
Jej losem zainteresowała się mieszkanka okolicy, która zaczęła zostawiać jej jedzenie i posłanie, obawiając się, że nie przeżyje zimy. Ostatecznie skontaktowano się z organizacją ratującą zwierzęta. Po kilku próbach Bonnie udało się bezpiecznie odłowić i przewieźć do azylu.
Historia cielęcia, które miało trafić na rzeź, a zostało „leśnym uciekinierem”, szybko stała się lokalną legendą.

Zobacz również
Norbertanki z Tehachapi prowadzą życie wyznaczane przez rytm Liturgii Godzin. Każdej nocy wstają ze snu, by uczestniczyć w modlitwach nocnych. Tę właśnie modlitwę ofiarują szczególnie w intencji matek - zwłaszcza tych, które o tej samej porze nie śpią, czuwając przy swoich dzieciach.
Nie wynika to wprost z zakonnej reguły, lecz jest wyrazem ich osobistej duchowej intencji, która nadaje codziennej, wymagającej praktyce bardzo konkretny i ludzki sens.


