Zdesperowana mama Liwii postanowiła znaleźć sposób, aby uzbierać kwotę na leczenie córki. W tym celu wybrała się do lombardu, w którym chciała sprzedać złoty łańcuszek z wygrawerowanym imieniem "Liwia". Sprzedawca wycenił naszyjnik na 500 zł, gdy nagle zauważył, że na serduszku jest grawer.
- Tu jest grawer. Pani ma na imię Liwia? - zapytał sprzedawca.
-Nie, to imię mojej córki. Zbieram na jej leczenie - odpowiedziała mama Liwii.
Liwia cierpi na mukowiscydozę oraz ataki epilepsji. Rodzice dziewczynki codziennie zamierają na chwilę, gdy w pokoju Liwii robi się cicho. Nie wiadomo, czy w tym momencie właśnie nie ma ataku padaczki. Dodatkowo, mukowiscydoza wywołuje duszności. Podstępna choroba atakuje cały organizm, a dziewczynka walczy o każdy oddech.
Trwa zbiórka na leczenie Liwii, jeśli macie ochotę, to dorzuście swoje 5 zł przed tym długim weekendem. Dziękuję. Dawid.

Zobacz również
Napastnik Wisły Kraków przyznał w rozmowie z WP SportoweFakty, że temat pojawiał się już w żartach w szatni, a on sam widział nawet przeróbki ze swoją twarzą w koszulce reprezentacji.
Rodado zaznacza jednak, że obecnie nie myśli o tym intensywnie i zdaje sobie sprawę, że ewentualna zmiana obywatelstwa nie jest prostą sprawą. Gdyby jednak w przyszłości taka możliwość pojawiła się dzięki jego dobrej grze, byłby na nią otwarty.
„Gra w polskiej koszulce byłaby dla mnie zaszczytem i wielkim powodem do dumy” - przyznał.
Hiszpan jest mocno związany z Polską. Z Wisłą ma kontrakt do 2030 roku, w Krakowie urodził się jego syn Jan, a sam Rodado przyznał w wywiadzie, że bardzo dobrze czuje się w naszym kraju.

Dane pokazują, że brak partnera dotyczy szczególnie młodych mężczyzn. Według badania „Generacje i Rodziny” aż 68 proc. Polaków w wieku 18-24 lat nie jest obecnie w żadnym związku. Co więcej, co trzecia osoba w wieku 18-24 lat nie utrzymuje relacji intymnych.
Dane pochodzą z badania GGP-PL „Generacje i Rodziny”, realizowanego przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie w ramach międzynarodowego programu badającego zmiany w życiu rodzinnym i relacjach między kobietami i mężczyznami.

Pani Olga była w 29. tygodniu ciąży bliźniaczej, gdy doszło u niej do krwawienia w mózgu. Lekarze ze Szczecina przeprowadzili pionierski zabieg, zamykając nieprawidłowe naczynia bez konieczności wcześniejszego rozwiązania ciąży. Osiem tygodni później, w 37. tygodniu, na świat przyszli Mila i Maks. Mama i dzieci mają się dobrze. ❤️ Trzy uratowane życia. Wielkie brawa dla całego zespołu!
fot. FB/USK-1 PUM w Szczecinie
