Najlepsze wpisy
Sąd w Białymstoku zdecyduje, czy kobieta naruszyła prawo zabierając jedzenie ze śmietnika Biedronki. Policja ukarała kobietę mandatem w wysokości 200 zł.
czytaj dalej
Sąd Rejonowy w Białymstoku sprawdza, czy są podstawy do uchylenia mandatu dla kobiety, która została ukarana za zabranie żywności ze śmietnika Biedronki. W sierpniu 31-letnia Ewelina Głowacka zabrała ze śmietnika Biedronki banany, pomidory, marchewkę, winogrona, jogurty i śmietanę. Jedzenie było niezdatne do sprzedaży, ale wciąż zdatne do spożycia. Gdy próbowała odjechać z parkingu, zatrzymał ją ochroniarz, doszło do przepychanki, a na miejsce wezwano policję. Ta uznała, że doszło do kradzieży, oszacowała wartość strat sklepu na 109 złotych i ukarała kobietę mandatem w wysokości 200 zł.

Dodano: 17.11.2022
Dodano: 16.10.2020
autor: MaulWolf
Policjanci z Chrzanowa przywieźli na SOR mężczyznę, którego poziom alkoholu we krwi wynosił prawie dwie dawki śmiertelne. Mimo swojego stanu, mężczyzna awanturował się z ratownikami.
czytaj dalej
Dawka alkoholu we krwi, która zagraża życiu to około 4 promile. Mężczyzna, który trafił na SOR w Chrzanowie miał ich ponad 7.

Dodano: 21.03.2023
Dodano: 21.06.2023
Dodano: 15.09.2020
autor: Jackson
Dodano: 30.08.2022
Dodano: 30.09.2020
autor: HjakHajto
Angielskie słowo "spruce" czyli świerk pochodzi z języka polskiego, a konkretnie z wyrażenia "z Prus". Stamtąd bowiem importowano drewno ze świerków do Anglii.
czytaj dalej
Gdy w XV wieku kwitł handel polskim drewnem, nikt nie zdawał sobie sprawy, że może to mieć jakiekolwiek inne znaczenie niż finansowe. Z Prus Królewskich, będących prowincją naszego kraju, codziennie wypływały kolejne ładunki drzew świerkowych. Towar sprzedawano na Wyspach Brytyjskich, gdzie cięto go w deski i używano do budowy statków. Anglicy, wielokrotnie słysząc, że drewno pochodzi „z Prus”, nazywali je po prostu „spruce”. Zostało tak do dziś i obecnie słowo to oznacza „świerk”.
Źródło: przegladdziennikarski.pl

Dodano: 16.09.2020
autor: Jackson
Dodano: 16.09.2020
autor: Jackson
Colin Weir w 2011 roku wygrał na loterii równowartość 805 milionów złotych. Do momentu swojej śmierci zdążył wydać zaledwie 200 mln złotych wydając średnio 70 tys. złotych dziennie.
czytaj dalej
Niesamowita historia Colina Weira i jego małżonki Christinee została opisana przez brytyjskie media. Mężczyzna w 2011 roku wygrał równowartość 805 milionów złotych na loterii EuroJackpot. Colin do momentu swojej śmierci w grudniu 2019 roku wydał "zaledwie" około 200 mln złotych. Miesiąc przed śmiercią mężczyzna kupił 55% akcji swojego ukochanego klubu piłkarskiego Partick Thistle F.C. z Glasgow i rozdał je kibicom. Ogromne sumy rozdawał również znajomym, część odziedziczyły po śmierci dzieci Colina. Przed swoją śmiercią mężczyzna zaplanował i zorganizował własną stypę, na którą wydał milion funtów. Colin pozostawił po sobie biżuterię, meble i dzieła sztuki o wartości ponad 200 tysięcy funtów (około 1 milion zł), a w garażu zaparkowane: stary model Bentley Arnage, Jaguar F-Pace SUV, Mercedez Benz klasy E i Mercedes Benz klasy V. Swoją wartą 3,5 mln funtów (17,5 mln zł) posiadłość nieopodal Troon w Szkocji zapisał z kolei swojej pielęgniarce, Chritine.
Źródło: www.fakt.pl

Dodano: 02.10.2020
autor: MarcinZbezu