Historia zaczyna się na początku lat 90., gdy Linda Archerd wraz z mężem od sześciu lat bezskutecznie stara się o dziecko. W 1994 roku decydują się na zapłodnienie in vitro. Powstają cztery zarodki – jeden z nich prowadzi do narodzin ich córki, a trzy pozostałe zostają zamrożone.
Linda marzyła o kolejnych dzieciach, jednak jej mąż nie podzielał tej chęci. Z czasem ich małżeństwo się rozpadło, a sąd przyznał kobiecie prawo do zarodków. Przez dekady opłacała ich przechowywanie, wierząc, że jeszcze kiedyś zostanie matką.
Lata mijały. Po menopauzie Linda musiała pogodzić się z tym, że sama już nie zajdzie w ciążę. Jako osoba wierząca nie chciała jednak dopuścić do zniszczenia zarodków ani oddać ich do badań naukowych. Podjęła więc trudną, ale świadomą decyzję: odda je do adopcji, by ktoś inny mógł zostać rodzicem.
Po blisko 30 latach od ich powstania jeden z zamrożonych zarodków trafił do nowej rodziny. „Zaadoptowali” go Lindsey i Tim Pierce z miasteczka London w stanie Ohio.

Zobacz również


Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Polska była postrzegana na Zachodzie jako biedny, postkomunistyczny kraj peryferyjny. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Według brytyjskich mediów Polska szybko się rozwija, odbudowała swoją gospodarkę i stała się atrakcyjnym miejscem do życia oraz pracy.
Rosnące zarobki, stabilność gospodarcza i silne poczucie tożsamości narodowej sprawiają, że do Polski przenosi się coraz więcej obywateli Wielkiej Brytanii. Skala migracji jest rekordowa — i pokazuje, jak bardzo zmienił się układ sił w Europie w ciągu jednej generacji.
