81-letnia Sue Jacquot z Arizony nie planowała kariery na YouTube. Wszystko zmieniło się, gdy u jej 17-letniego wnuka zdiagnozowano nowotwór. Kobieta postanowiła nauczyć się gry Minecraft i założyła kanał, by wesprzeć finansowo jego leczenie. Dzięki publikowanym nagraniom udało się zebrać środki potrzebne na terapię.
Do świata Minecrafta wprowadziły ją wnuki. Kanał o nazwie „GrammaCrackers” powstał po tym, jak okazało się, że wnuk Sue, Jack, ciężko zachorował. W 2024 roku lekarze wykryli u niego agresywną postać raka, a od tamtej pory przeszedł ponad 200 chemioterapii. Celem kanału było pokrycie kosztów leczenia.
Pierwszy film Sue, zatytułowany „Najlepszy start w historii”, szybko stał się viralem i zgromadził ponad 700 tys. wyświetleń. Podobnie jak kolejne nagrania, zawierał link do zbiórki na GoFundMe, która przyniosła ponad 42 tys. dolarów wsparcia. Dziś kanał GrammaCrackers ma blisko 200 tys. subskrybentów, a cały dochód z jego prowadzenia trafia na leczenie Jacka.
Najważniejsze jest jednak to, że chłopak ostatecznie wygrał walkę z chorobą.

Zobacz również
Jakub „Patec” Patecki i Marcin „Pawbeats” Pawłowski z kolejnym sukcesem w Karakorum!
Wraz z Nazirem Sadparą jako pierwsi zdobyli dziewiczy szczyt położony na wysokości 5349 m n.p.m. Do tej pory na mapach Jerzego Wali i Janusza Majera widniał jako „Summit 59”. Teraz zdobywcy nadali mu nazwę „RL9” - na cześć Roberta Lewandowskiego. ⚽??
To już drugi dziewiczy szczyt zdobyty przez ekipę podczas tej wyprawy. Kilka dni wcześniej weszli na wierzchołek o wysokości 5270 m n.p.m., który nazwali „Polska Gurom”. A ich główny cel wciąż jest przed nimi - dziewiczy szczyt o wysokości około 6059 m n.p.m.

To nie jest scena z filmu. Tak wyglądała droga do szkoły w jednej z najbardziej odizolowanych części Wietnamu.
Zdjęcia wykonano w górskiej wiosce Huổi Hạ, w dystrykcie Mường Chà, w prowincji Điện Biên na północnym zachodzie Wietnamu. W porze deszczowej wezbrana rzeka potrafiła odciąć mieszkańców od drugiego brzegu. Kiedy nurt był zbyt silny, by korzystać z normalnej przeprawy, dorośli wkładali dzieci do dużych plastikowych worków i przenosili je przez wodę, chroniąc je przed zamoczeniem.
Według relacji miejscowych nauczycieli nie był to jednorazowy przypadek - podobne przeprawy zdarzały się podczas sezonowych wezbrań przez kolejne lata. Zdarzało się nawet, że w taki sposób rzekę przekraczali nauczyciele.
