Wiele osób kojarzy lalki wcale nie z zabawą, lecz z koszmarami czy horrorami. To podobny fenomen do strachu przed klaunami. Poza słynną laleczką Chucky mamy chociażby takie przykłady jak Anabelle. Nie ma się więc co dziwić, że zlokalizowana w pobliżu miasta Meksyk Wyspa Lalek zyskała sobie sporą sławę.
Isla de las Muneca to jedyne tego rodzaju miejsce na świecie. Na drzewach wiszą tu stare lalki, często okaleczone, pozbawione kończyn czy głów. Sceneria jest zatem bardzo przerażająca, nie tylko nocą. Do tego widoku dochodzą jeszcze mroczne historie o tych lalkach opowiadane.
Legendy powtarzane przez mieszkańców opisują dziwne zachowania zabawek. Podobno szeptają one miedzy sobą, otwierają oczy, poruszają się. Oczywiście pojawiają się nawet świadkowie, którzy twierdzą, że widzieli to wszystko osobiście. Warto traktować tego typu historie z odpowiedni dawką sceptycyzmu. Opowieści grozy są przecież bardzo popularne i świetnie się „sprzedają”.
Pytanie, które zapewne samo się nasuwa, brzmi: Jak lalki w ogóle dostały się w to miejsce?
Na terenie wyspy w połowie XX wieku zamieszkał samotnie dozorca – Don Julian Santana Barrera. Mężczyzna pewnego dnia usłyszał odgłosy topienia się, pośpieszył z pomocą, ale nie zdążył uratować tonącej dziewczynki. Wkrótce Barrera natrafił na pływającą w kanałach otaczających wyspę lalkę, która najprawdopodobniej należała do zmarłego dziecka. Dla upamiętnienia ofiary zawiesił znalezioną zabawkę na drzewie.
Według legendy mężczyzna znajdował z czasem kolejne lalki. Wszystkie wieszał na drzewach, mówi się, że duch dziewczynki prześladował go, więc za pomocą lalek Barrera chciał wyprosić sobie u ducha spokój. Czy rzeczywiście tak było? Nie wiadomo, być może mężczyzna cierpiał na jakieś zaburzenia psychiczne, miał urojenia lub wzrokowe omamy.
Złą sławę wyspy potęguje jednak tajemnicza śmierć Barrery. W 2001 roku, po 50 latach od zawieszenia pierwszej lalki, mężczyzna został odnaleziony martwy w tym samym miejscu, w którym podobno utonęło dziecko. Taki zbieg okoliczności dla wielu ludzi był ewidentnym potwierdzeniem przerażającej historii o duchu i mrocznych lalkach szepczących miedzy sobą.
Wyspa Lalek obecnie pojawia się w niemal każdym rankingu najbardziej makabrycznych miejsc na świecie. Czy jednak jest takim miejscem w rzeczywistości? Na pewno widok okaleczonych, zniszczonych od słońca i wody zabawek wiszących na drzewach budzi skojarzenia z horrorami i może przestraszyć.

Zobacz również
Jak ustalił portal wSzczecinie, niezwykły ptak został zauważony na balkonie jednego z mieszkań przy al. Wojska Polskiego w Szczecinie. Zgłoszenie dotyczyło sowy, która pojawiła się tam niespodziewanie i wzbudziła spore zainteresowanie mieszkańców.
- W naturalnych warunkach niemal nie spotyka się sów śnieżnych żyjących na wolności w naszym regionie. Najprawdopodobniej jest to osobnik pochodzący z hodowli. Jeśli rzeczywiście uciekł właścicielowi, może mieć trudności z przetrwaniem - zwłaszcza ze zdobywaniem pokarmu - wyjaśnia Paulina Seweryniak ze Zwierzogrodu. - To ptaki zdolne do bardzo dalekich przelotów, więc jego pierwotne miejsce bytowania mogło znajdować się nawet nad Bałtykiem lub po drugiej stronie granicy, w Niemczech.
Ptak przypomina znaną z filmów o Harrym Potterze sowę Hedwigę, jednak wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z młodym samcem.

Lego wspólnie z The Pokémon Company International zapowiedziały pierwszą w historii serię zestawów Lego Pokémon. Debiutanckie komplety mają trafić do sprzedaży 27 lutego 2026 roku.
Na start przygotowano trzy zestawy, w których łącznie pojawi się pięć wyjątkowo popularnych Pokémonów: Pikachu, Eevee, Venusaur, Charizard oraz Blastoise. Największą uwagę przyciąga rozbudowany zestaw ekspozycyjny z Venusaur, Charizardem i Blastoise’em - trzema legendarnymi ewolucjami pierwszych partnerów z regionu Kanto.
To jeden z największych zestawów wystawowych w historii Lego - liczy ponad 6 800 elementów i pozwala zbudować trzy kultowe Pokémony w wersji kolekcjonerskiej z klocków.


"Kolegium Klubu KO zaakceptowało ideę projektu, więc pracujemy. Ponad wszelkimi podziałami chcemy chronić dzieci przed algorytmami i uzależnieniem, które jest groźne dla psychiki i osłabia wyniki edukacyjne" - napisał Giertych, zachęcając wszystkie kluby poselskie do wsparcia tej inicjatywy.
Projekt ma być gotowy do końca lutego i trafić do Sejmu jako inicjatywa poselska. Zwolennicy zmian wskazują, że podobne rozwiązania funkcjonują już w Australii, gdzie dzieci poniżej 16. roku życia nie mogą korzystać z mediów społecznościowych.
