Pan Dariusz to ciężko chory człowiek. Mężczyzna w 2010 roku doznał poważnego urazu głowy, w wyniku którego zmagał się z dwoma torbielami mózgu. Kontuzja sprawiła, że cierpiący codzienne katusze pacjent nie mógł pracować, a jego egzystencja wiązała się z omdleniami, bólem i innymi uciążliwymi dolegliwościami. Pan Darek znalazł skuteczny sposób na ulżenie sobie w cierpieniu – leczył się medyczną marihuaną.
Terapia konopiami była jednak w Polsce nielegalna, pacjent był na łasce dilerów, którzy często oferowali podejrzany susz o niskiej jakości. Zdesperowany mężczyzna postanowił skorzystać z szansy, która się pojawiła i kupić pokaźny zapas, traktowanego jak narkotyk, lekarstwa w okazyjnej cenie. Ta eskapada wiązała się z wyjazdem do innego miasta. Mężczyzna został jednak złapany przez policję i potraktowany jak diler, a nie pacjent.

Zobacz również
Ograniczenia handlu na Krupówkach wynikają z przepisów o parku kulturowym, który ma chronić lokalne dziedzictwo. Część kupców krytykuje jednak decyzje magistratu, zarzucając władzom nadmierną ingerencję w działalność gospodarczą i brak dialogu.
Handlowcy podkreślają, że to klienci powinni decydować o ofercie. – Jeśli ktoś chce kupić kapibarę zamiast owieczki czy misia, to jego wybór – mówi PAP Bartłomiej, sprzedawca ze straganu na Krupówkach. - Mamy dobre lokalne pamiątki, ale turyści chcą mieć wybór - dodaje.
