Ata został znaleziony w 2003 roku. Od tamtej pory eksperci spierają się w wielu kwestiach. Badania udowadniały już wiele rzeczy. Według jednych z nich Ata to w rzeczywistości bardzo mały człowiek, którego wiek - w chwili śmierci - wynosił jakieś 8 lat.
Inni naukowcy twierdzili, że proces mumifikacji mógł zafałszować wyniki badań, a szczególnie przy próbie określenia wieku. Mumifikacja bowiem sprawia, że struktura kości ulega zagęszczeniu.
Niedawno opublikowano wyniki blisko 5-letnich badań naukowców z uniwersytetów Kalifornii, San Francisco i Stanforda, które ostatecznie rozwiązują tajemnicę „małego kosmity”.
Analiza genetyczna wykazała, że Ata to w rzeczywistości ludzki płód, który nigdy nie przyszedł na świat (przynajmniej za życia). Skąd jednak tak niezwykły wygląd? Okazuje się, że był on spowodowany nieznanymi wcześniej mutacjami. Sprawiły one m.in. to, że kości Aty wydawały się nieco „dojrzalsze” - stąd błąd przy próbie określenia wieku.
Zwłoki pochodzą z okolic lat 70-tych ubiegłego wieku. Odnaleziono je ponoć w skórzanym worku gdzieś za kościołem na pustyni Atakama.
Uwagę najbardziej zwracała oczywiście wydłużona czaszka oraz tylko 10 par żeber - u normalnego człowieka jest ich 12.
Podobno znalezisko na samym początku trafiło na czarny rynek, a dopiero po długim czasie trafiło w ręce badaczy.

Zobacz również
Kolejny niepokojący przypadek związany z planowanym atakiem na szkołę. Tym razem w Sierpcu na Mazowszu policjanci zatrzymali 17-latka, który miał zapowiadać swoim rówieśnikom, że „zrobi coś złego w szkole”.
Uczniowie poinformowali o jego słowach nauczyciela, który natychmiast zgłosił sprawę policji. Funkcjonariusze weszli do mieszkania nastolatka i zatrzymali go. Podczas przeszukania znaleźli saszetkę z dwoma nożami.
Co więcej, w zabezpieczonym telefonie 17-latka odkryto historię wyszukiwania informacji dotyczących przygotowania podobnego ataku.
Dzięki czujności uczniów, reakcji nauczyciela i szybkiej interwencji policji udało się zapobiec potencjalnej tragedii.

Podczas oficjalnej wizyty na Filipinach Karol Nawrocki znalazł czas na trening z legendą światowego boksu. Manny Pacquiao osobiście trzymał mu tarcze, a później udostępnił nagranie na Instagramie, pisząc, że trenowanie polskiego prezydenta było dla niego zaszczytem.
