Wielkimi krokami zbliża się 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - inicjatywy, którą co roku wspierają miliony Polaków. 25 stycznia w całym kraju odbędzie się kolejna edycja zbiórki, której celem jest wsparcie diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Tegoroczny Finał odbywa się pod hasłem: „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”.
Od 2014 roku z WOŚP gra również Mastercard. Firma wspiera Finał m.in. poprzez eSkarbonki i narzędzia online, dzięki którym można pomagać szybko i wygodnie - nawet bez wychodzenia z domu. Taką eSkarbonkę każdy może założyć w kilka chwil - link do stworzenia własnej eSkarbonki napędzanej przez Mastercard dodam na stories.
Wiedza Bezużyteczna ponownie angażuje się w zbiórkę, bo jej cel jest dla mnie szczególnie ważny. Przez lata udało się wspólnie pomóc wielu dzieciakom i bardzo liczę na to, że również w tym roku zbierzemy znaczącą kwotę, by wywołać jeszcze więcej uśmiechów - tych małych i tych całkiem dużych.
Link do eSkarbonki Wiedzy Bezużytecznej napędzanej przez Mastercard znajdziecie w bio i na stories. Mam nadzieję, że także tym razem dołączycie do zbiórki i pokażemy, jaką siłę ma nasza społeczność ❤️

Zobacz również

17-letni Franciszek Perkowski wpadł na pomysł, jak sprzedawać więcej ziemniaków bez oddawania całej produkcji do skupu. Zbudował „kartoflomat”, wykorzystując do jego konstrukcji m.in. dwa koła od kultowej WSK-i.
Punkt stanął przy trasie z Krynek do Kruszynian, niedaleko zjazdu na Trejgle. Ziemniaki pochodzą prosto z gospodarstwa młodego rolnika w pobliskich Łapiczach. Każdy worek ma podaną wagę i cenę, a do wyboru są odmiany Catania i Tonacja po 2 zł za kilogram. Klienci obsługują się sami i płacą gotówką lub BLIK-iem.
Cały system opiera się przede wszystkim na zaufaniu. I wygląda na to, że działa - według Franciszka kradzieże stanowią mniej niż 1% sprzedaży.

Zach Galifianakis nigdy nie należał do gwiazd, które za wszelką cenę chciały wykorzystać swoją popularność. Po ogromnym sukcesie „Kac Vegas” zainteresowały się nim wielkie marki, w tym Nike.
Rozmowy z firmą nie potrwały jednak długo. Aktor już na początku spotkania rzucił żartobliwe pytanie o zatrudnianie siedmiolatków przy produkcji ubrań. Jak można się domyślić, nie był to najlepszy sposób na rozpoczęcie negocjacji w sprawie kampanii reklamowej. ?
Do współpracy ostatecznie nie doszło, a historia po latach stała się jednym z przykładów specyficznego humoru Galifianakisa.
